Dlaczego brief decyduje o cenie
Projektanci wyceniają nie tyle sam projekt, co ryzyko. Zlecenie opisane jednym zdaniem „proszę o projekt na busa, logo w załączniku" oznacza dla grafika trzy rundy poprawek, telefony po godzinach i klienta, który nie wie, czego chce, dopóki nie zobaczy. To ryzyko jest wliczone w wycenę.
Ten sam projekt z kompletnym briefem bywa tańszy o 20–30% i gotowy w połowie czasu. Nie dlatego, że grafik robi mniej — dlatego, że nie robi tego samego trzy razy.
Sześć rzeczy do przygotowania
1. Logo w wektorze
Pliki AI, EPS lub PDF w krzywych. Jeśli masz tylko JPG albo PNG ze strony internetowej, powiedz o tym od razu — wektoryzacja logo to dodatkowe 200–500 zł i dwa dni, ale bez niej nadruk na boku busa rozpadnie się na piksele.
Sprawdzian domowy: otwórz plik i powiększ do 800%. Jeśli krawędzie zostają ostre — masz wektor. Jeśli robią się schodkowate — nie masz.
2. Kolory firmowe
Numery Pantone albo wartości CMYK. „Nasz niebieski" zostanie odtworzony w przybliżeniu, a przy reklamie spójność z wizytówkami, stroną i szyldem ma znaczenie — auto stojące przed siedzibą z innym odcieniem niż szyld wygląda jak cudze.
Jeśli nie wiesz, gdzie szukać: kolory bywają zapisane w pliku źródłowym logo albo u osoby, która robiła Ci stronę internetową.
3. Model, rocznik i wersja nadwozia
Nie „bus Mercedes", tylko „Sprinter 907, L2H2, furgon, 2022". Rozstaw osi i wysokość dachu zmieniają powierzchnię o kilkadziesiąt procent, a szablon musi pasować do konkretnej wersji. Dane znajdziesz w dowodzie rejestracyjnym.
4. Zdjęcia pojazdu
Cztery strony, przy równym świetle, aparat na wysokości mniej więcej połowy auta, cały pojazd w kadrze bez ucinania. To materiał na wizualizację — dzięki niemu zobaczysz projekt na swoim aucie, a nie na zdjęciu katalogowym w innym kolorze.
5. Jedna informacja, która ma zostać zapamiętana
Najtrudniejszy punkt i najważniejszy. Kierowca za Tobą ma trzy, może cztery sekundy. Wybierz jedną usługę i jeden sposób kontaktu. Wszystko inne konkuruje o tę samą uwagę.
Test: gdyby ktoś miał zapamiętać z Twojego auta dokładnie jedną rzecz, co by to miało być? Odpowiedź „no, wszystko" oznacza projekt, z którego nie zapamięta nic.
6. Przykłady, które Ci się podobają
Trzy–cztery zdjęcia oklejonych aut z internetu, obojętnie z jakiej branży, plus jedno zdanie dlaczego. „Podoba mi się, bo jest czytelne z daleka" niesie więcej informacji niż godzina opisywania własnych wyobrażeń. Warto dołączyć też jeden przykład negatywny — czego zdecydowanie nie chcesz.
Gotowy szablon briefu
Skopiuj i uzupełnij — to wystarczy, żeby projektant mógł zacząć bez dopytywania:
Firma:
Branża i główna usługa:
Pojazd (marka, model, wersja, rocznik):
Zakres: pełne / boki i tył / logo i kontakt
Logo: mam wektor / mam tylko JPG / nie mam logo
Kolory firmowe (Pantone lub CMYK):
Jedna rzecz do zapamiętania:
Dane kontaktowe do umieszczenia:
Czego nie chcę:
Termin, na kiedy auto ma być gotowe:
Budżet na projekt:
Liczba pojazdów teraz / planowana w ciągu 2 lat:
Ostatni punkt jest ważniejszy, niż wygląda
Informacja o planach powiększenia floty zmienia sposób projektowania. Grafik, który wie, że za rok dojdą trzy auta w innych modelach, zbuduje system — zasadę rozmieszczenia działającą na różnych bryłach — zamiast pojedynczego projektu dopasowanego do jednego pojazdu.
Adaptacja takiego systemu na kolejny model kosztuje 300–800 zł. Zaprojektowanie drugiego auta od zera, bo pierwszy projekt nie dawał się przenieść — 1 200–2 200 zł. Jedno zdanie w briefie, różnica kilku tysięcy przy flocie.
Co ustalić poza samym projektem
- Liczba rund poprawek w cenie — standard to dwie.
- Format plików wyjściowych — krzywe, skala, profil kolorystyczny pod folię, zapas na spady.
- Własność plików źródłowych — bez nich każde kolejne auto oznacza powrót do tego samego projektanta.
- Kto rozmawia ze studiem — najlepiej, żeby grafik miał bezpośredni kontakt z wykonawcą. Przekazywanie uwag technicznych przez klienta wydłuża wszystko dwukrotnie.
Jeśli nie masz nic z powyższych
To też jest odpowiedź i nie ma w niej nic złego — po prostu powiedz o tym wprost. Firma bez logo w wektorze, bez ustalonych kolorów i bez pomysłu na komunikat potrzebuje najpierw podstawowej identyfikacji, a dopiero potem oklejenia. Odwrotna kolejność kończy się wymianą folii po roku, kiedy firma dochodzi do wniosku, że znak jednak wymaga poprawy.
Koszt takiej pomyłki to pełna wartość oklejenia — kilka tysięcy złotych za naukę, której dałoby się uniknąć jednym zdaniem na starcie.